Słowo
Kleryk na niedziele
Slider

 

Droga Krzyżowa na I Tydzień Wielkiego Postu

Wstęp

Panie Jezu przyszliśmy tu w ten piątkowy wieczór aby razem z Tobą przebyć Twoją Drogę Krzyżową - drogę naszego zbawienia. Przyszliśmy tu nie po to, aby się wzruszyć czy rozczulić nad Tobą, nie po to aby oceniać tych, którzy wołali „Ukrzyżuj!”, tych, którzy Cię Panie skazali na okrutną śmierć, czy też katów, którzy wykonali wyrok. Dobrze wiemy, że nie mamy do tego prawa, ponieważ przyczyną Twojego cierpienia jesteśmy również my sami. To nasze grzechy były katowskimi biczami, to nasze grzechy były cierniami na Twojej najświętszej głowie i to nasze grzechy były gwoździami, którymi przybito Cię do krzyża. Przyszliśmy tutaj, aby zastanowić się nad sobą, nad swoim postępowaniem. Przyszliśmy nie po to aby płakać nad Twoją męką, ale nad naszymi grzechami. Przyszliśmy, bo po mimo naszych słabości i naszych grzechów chcemy podążać za Tobą. Chcemy kroczyć Twoją Panie drogą.

 

Stacja I Pan Jezus na śmierć skazany

[Jezus mówił:] Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!" Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. (Łk 18, 10-14a)

Jezus w ciszy przyjmuje wyrok śmierci. Niczego nie udowadnia, nie tłumaczy, nie zrzuca winy, sam nie osądza. Dobro nie jest krzykliwe, nie narzuca się, ale potrafi z pokorą przyjąć nawet niesłuszne oskarżenie. Również celnik, znając swój grzech i słabość, nie usprawiedliwia się, ale w pokorze i ze spuszczoną głową prosi Boga o litość. Faryzeusz zaś to ten, który nie tylko nie widzi swoich słabości, ale wydaje wyroki na tych, którzy go otaczają, a których przecież tak naprawdę nie zna. Bo któż z nas może powiedzieć o drugim, że poznał go w 100%. Tylko Bóg bada nasze nerki i serce. Tylko Jego wyrok może być sprawiedliwy. Czy jednak mimo to nie stawiam siebie w pozycji sędziego? Czy nie mam siebie za kogoś lepszego od innych?

Panie Jezu, pomóż nam pamiętać, że słowa ranią i mogą nawet zabić.

 

Stacja II Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Uczyńcie wszystko cokolwiek wam powie. (J 2, 5)

Wzgardzony, wyszydzony, odepchnięty i opuszczony. Taki Jezus bierze krzyż na swoje ramiona. Krzyż, który stanie się dla nas jedyną drogą do zbawienia. Stanie się on bramą, przez którą będzie możliwy kontakt, spotkanie z Bogiem – Jego kontemplacja. Jednak wartość krzyża, możesz zrozumieć tylko wtedy, kiedy go przyjmiesz i pokochasz. Nie możesz go zrozumieć, nie dasz rady rozpracować go intelektualnie, ale trzeba byś go po prostu i AŻ, przyjął i pokochał, wtedy on stanie się „oknem, przez, które będziesz mógł oglądać Boga”. Przyjmij i pokochaj swój codzienne krzyż, tak samo jak zrobił to Jezus.

 

Stacja III Pan Jezus upada po raz pierwszy

Oto ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu. (Łk 2,34)

Pierwszy upadek zawsze jest bardzo bolesny. Nieraz czujemy się rozczarowani. Nasze wyobrażenia, założenia, czasem iluzje co do naszych współbraci, ludzi Kościoła i nas samych pryskają, a zostaje twarde doświadczenie upadku. To przykre i wzbudza w nas doświadczenie bólu i straty. Może przeżywasz pierwsze doświadczenie, że powołanie nie jest sielanką, że są momenty, kiedy boli, kiedy nie potrafisz siebie zrozumieć. Może jest to pierwszy poważny kryzys w twoim powołaniu i pojawiające się pytania kwestionujące słuszność obranej drogi życiowej. Czasem myślimy: teraz nasze powołanie już nie będzie takie samo. Czy w tej sytuacji jednoznacznie opowiedziałem się za Chrystusem? Czy zdecydowanie odrzuciłem wszelkie pomysły znalezienia, zrozumienia i pocieszenia poza Nim? U rodziców, znajomych, w moim hobby, czy tych obszarach, w których czuję się silny, ważny, doceniany?

Jezu, pomóż mi powstawać ze swoich upadków, abym odważnie kroczył za Tobą.

 

Stacja IV Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Tymczasem nadeszła Jego Matka i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. (...) Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest mi bratem, siostrą i matką”. (Mk 3, 31. 33-35)

Wiele razy Chrystus spotykał Matkę podczas swojej ziemskiej wędrówki. Spotkał Ją także podczas swojej drogi krzyżowej. Pełniła Ona do końca wole Bożą gdyż była zawsze przy swoim Synu, nawet na Jego drodze krzyżowej. Chrystus w Ewangelii mówi nam, że pełniący Jego wolę jest Jego bratem, siostrą i matką. Maryja będąc Matką Boga zawsze pełniła Jego wolę. Jest więc nie tylko Matką z krwi i ciała, ale Matką, która kochając idzie za swym Synem, która wypełnia Jego wolę.

Chryste proszę Cię abym tak jak Maryja szedł zawsze za Tobą i wypełniał wolę Twoją.

 

Stacja V Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi

Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi dokąd nie chcesz. (J 21, 18b)

Te słowa Jezus kieruje do Piotra po Zmartwychwstaniu, czyż nie nasuwają się one, gdy patrzy się na tę stację. Oto Szymon, który spokojnie wraca sobie z pola, idzie obok, przechodzi, niezainteresowany tym, co się dzieje. I oto żołnierz rzymski woła go, a raczej przymusza, nakazuje wziąć krzyż za Skazańca – Jezusa. Na pewno budziły się w nim opory. Jednak idzie „dokąd nie chce”, i doświadcza pomocy Chrystusowi, która bez wątpienia nie pozostała bez odwzajemnienia. Niesienie krzyża ze Zbawicielem zapewne było dla niego doświadczeniem miłości.

Panie Jezu, proszę Cię o łaskę cierpliwego poddania się prowadzeniu przez innych i odkrywania w tym swojej drogi krzyżowej.  Naucz mnie, że jako twój uczeń mam być dla innych.

 

Stacja VI Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście. (Mt 25,40)

Ile odwagi musiała mieć w sobie ta kobieta, żeby podejść do skazańca. Pochylić się nad cierpiącym człowiekiem, zbliżyć i otrzeć mu twarz... Tak często brakuje mi odwagi, żeby stanąć w obronie słabszych ode mnie. Milczę, kiedy moje słowo jest potrzebne najbardziej. Nie stać mnie na bezinteresowny gest pomocy i dobroci względem drugiego człowieka. Czasami boję się odezwać ze wstydu, innym razem ze strachu.

Drogi Jezu, proszę Cię, pomóż mi każdego dnia być gotowym na obronę Ciebie, Kościoła
i bliźnich.

 

Stacja VII Pan Jezus upada po raz drugi pod ciężarem krzyża

Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić i stanąć przed Synem człowieczym. (Łk 21, 36)

Widzę Jezusa, który już po raz drugi leży przywalony krzyżem, nie pomógł Szymon, nie pomógł miłosierny gest Weroniki, sił było za mało. Te słowa o potrzebie czujności, przypominają się, gdy kontempluje się tę stację. Chrystus wydaje się pokazywać, co dzieje się wówczas, gdy brak modlitwy i czuwania w moim życiu. Wtedy wyjście jest tylko jedno upadek, bo moje własne siły są za słabe, by opierać się złemu.

Panie Jezu, proszę Cię, niech te słowa brzmią w moich uszach, zawsze gdy wydaje mi się ze sam dużo mogę i że sam sobie poradzę. Niech one motywują mnie do czuwania – bycia zawsze blisko Ciebie.

 

Stacja VIII Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. (Łk 7, 36-38)

To nie Jezus potrzebuje naszych łez i naszej litości. To my, grzesznicy, potrzebujemy zapłakać nad swoim grzechem i uznać swoją winę. Jak kobieta, która oblewała swoimi łzami stopy Pana Jezusa, również my przychodźmy do Niego. Również my zapłaczmy nad swoim grzechem i pozwólmy Bogu odpuścić nam nasze winy.

Chryste przyjmij nasze wołanie i odpuść nam nasze grzechy.

 

Stacja IX Pan Jezus upada po raz trzeci

Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was. (Mt 17, 20)

Każdy upadek boli. Trzeci, czwarty, dziesiąty… Taka jest natura człowieka, będziemy upadać, dopóki żyjemy, będziemy popełniali błędy, ulegali pokusom, będziemy ranili siebie i naszych bliskich. Tylko Boża miłość jest silniejsza niż nasza słabość. Upadać jest rzeczą ludzką, ale rzeczą diabelską jest trwać w upadku. Nie można o własnych siłach dźwignąć się z powrotem do życia w wierze, nadziei i miłości, lecz dzięki miłości Ojca. Każdy grzech oddala nas od Boga. Ale przez to oddala nas też od współbraci. Grzesząc i upadając, zrywamy relację z Bogiem. Jednocześnie ranimy w ten sposób również wspólnotę, do której należymy. Rana pozostaje, ale przyjęcie Bożego przebaczenia powoduje, że może ona się zagoić. Czy dbam o czas na codzienny rachunek sumienia? Czy modlę się za tego kto mnie zranił? Czy moje serce jest na tyle hojne, że jestem gotowy przebaczać rany zadane mi przez drugiego człowieka? Co dziś najtrudniej mi wybaczyć?

Jezu, udziel mi łaski przebaczenia tym, którzy mnie ranią.

 

Stacja X Obnażenie z szat Pana Jezusa

Po sześciu dniach Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. (Mt 17, 1-2)

Jezu! Dwie góry. Jedna pełna majestatu, a druga strachu. Na Taborze pokazałeś pełnię swojej boskości, a dziś na Golgocie ukazujesz pełnię swojego człowieczeństwa. Tam, w otoczeniu uczniów – chwalebny i piękny, tu pozostawiony na pastwę żołnierzy – przerażająco oszpecony i pohańbiony. Tam pełen godności, tu pozbawiony jej przez obnażenie Twojego Świętego ciała.

Ale jeden i drugi obraz, jedna i druga góra składają się na pełnię Twojej boskiej misji odkupienia. Jezus - Bóg i Chrystus – człowiek. Dopiero razem tworzą pełnie!

Odkupicielu! Spraw bym nie gorszył się hańbą krzyża. Daj mi siłę bym potrafił odnaleźć sens w cierpieniu. Abym potrafił dostrzegać Ciebie tak w dobru jakie mi dajesz i chwale jaką mi objawiasz, jak i w cierpieniu, które stawiasz na mojej drodze i uniżeniu, do którego zachęcasz.

 

Stacja XI Pan Jezus przybity do krzyża

Kiedy przybyli na miejsce, zwane ‘Czaszką’, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców. (...) Lecz Jezus mówił: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią”. (Łk 23,33-34)

Jezu, Ty przybijany do drzewa krzyża znosisz wyrok jaki na ciebie wydaliśmy my - grzesznicy. Moje kłamstwo przebija Twoją rękę. Gniew przeszywa swym ostrzem Twe nogi. Oszustwo wbija się boleśnie cierniem w Twą głowę. Panie, pomóż nam, byśmy w ciszy i cierpliwości znosili krzywdy nam wyrządzane. Naucz nas oddawać Ci nasze bóle, abyśmy w Twych ranach znaleźli ukojenie i sens cierpienia.

Prosimy Cię Panie o ducha nawrócenia i o przebaczenie tych wszystkich sytuacji, w których żeśmy uciskali innych i żeśmy nic nie czynili dla ich wyzwolenia.

 

Stacja XII Śmierć Pana Jezusa na krzyżu

A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”. (Mt 16, 21)

Zbawicielu! Zgorszenie Krzyża to rzecz, która przeraża. Ludzki rozum nie jest w stanie pojąć tak wielkiego misterium, jakiego dokonałeś. Piotr też tego nie rozumiał.  Mówił do Ciebie, że pragnie abyś został zachowany od czegoś tak strasznego, jak męka. To ludzkie. Chcemy dla siebie samych i bliskich nam osób dobra. Ja przedstawiam Ci ciągle moje wizje, plany i marzenia. Idealne, bez cierpienia, krzyżowania i śmierci. Ty jednak widzisz więcej. Patrzysz dalej. Wiesz lepiej.

Panie!  Ucz mnie patrzeć na Twój krzyż inaczej niż tylko po ludzku. Ucz, że droga do pełni prowadzi przez wysiłek, trudności i umieranie. Pozwól mi umrzeć razem z Tobą, aby móc z Tobą żyć wiecznie! Ucz mnie akceptować Twoją Wolę!

 

Stacja XIII Pan Jezus zdjęty z krzyża

Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”. Lecz On rzekł: „Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”. (Łk 11, 27-28)

Maryja, widząc swojego Syna, jako wielkiego Nauczyciela, Cudotwórcę i Mesjasza, musiała po ludzku być szczęśliwa, musiała odczuwać dumę. To szczęście, błogosławieństwo, którego doświadczała nie ograniczało się jednak tylko do chwil radosnych. W momencie śmierci Jezusa, który jest kulminacyjny dla Jego działalności, Maryja, jako uczestniczka tego wydarzenia, pozostaje szczęśliwa. Trwając przy Chrystusie do końca, jest Błogosławioną. Błogosławieni są jednak i ci, którzy, słuchając słowa Bożego, wypełniają je. Każdy z nas codziennie słyszy słowa Ewangelii, każdego dnia medytujemy słowo Boże i spotykamy się z nim w czasie poniedziałkowego nabożeństwa. Czy jednak czujemy się z tego powodu szczęśliwi?

Panie Jezu, pozwól nam poznać, że pomimo spotykającego nas czasem trudu, którego, jak Maryja pod krzyżem możemy nie rozumieć, spotyka nas w życiu ogromne błogosławieństwo.

 

Stacja XIV Pan Jezus złożony do grobu

Panie pozostaw je jeszcze na rok. Ja okopię je i obłożę nawozem. Może zaowocuje. A jeśli nie, wtedy je usuniesz. (Łk 13, 8-9)

Grób jest miejscem końca, miejscem śmierci, miejscem beznadziei, rozpaczy i straty. Jednak to właśnie z grobu wyszło Życie, z niego wyszło Zmartwychwstanie. By drzewo twojego życia zaowocowało, muszą niekiedy umrzeć twoje pragnienia, plany, a niekiedy nawet marzenia. Muszą one zostać pogrzebane, stracone i przemienione, po to by narodziły się nowe zgodne z wolą Bożą. Musisz przejść przez to doświadczenie straty, tęsknoty, żalu a niekiedy nawet doświadczenie żałoby, po to, by narodził się w tobie nowy człowiek, by narodził się człowiek paschalny. Bo grób i śmierć to nie koniec, ale to dopiero początek.

Chryste ucz mnie przechodzić przez doświadczenia strat, by mógł się we mnie narodzić człowieka paschalny.

 

Zakończenie

Dzięki Ci, Jezu, że pozwoliłeś mi towarzyszyć Ci na drodze krzyża. Już teraz wiem, jak ona była dla mnie ważna. Teraz wiem, że jest to również moja droga do szczęścia. Rozumiem Twoje słowa: Kto chce iść za Mną, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Pomóż, Panie, wytrwać przy Twoim krzyżu, abym mógł razem z Tobą cieszyć się chwałą zmartwychwstania w domu Ojca, gdzie i dla mnie poszedłeś przygotować mieszkanie, bym w nim żył na wieki. Amen.

Kurs V